...
Tematy muzyczne, przemślenia życia codziennego oraz wiele, wiele innych spraw. Zapraszam!
RSS
czwartek, 28 grudnia 2006
photo-foto


25th dec 2006
filter & reconstruct
/photo by Adam/

00:24, lukaszmodrzejewski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 grudnia 2006
Płyty roku
Oto moim zdaniem najciekawsze albumy wydanie w mijającym roku. Wybór nie był łatwy...

Coma - Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków
Fovea Hex - Bloom / Huge
Thom Yorke - The Eraser
Bass Communion - Loss
Anja Garbarek - Briefly Shaking
Sunn o))) / Boris - Altar
Boris - Dronevil
Merzbow - Metamorphism
William Basinski - The Garden of Brokenness
Tool - 10,000 Days
Katatonia - The Great Cold Distance
Squarepusher - Hello Everything
Muse - Black Holes and Revelations
Insomnia - Frigg / Necropolis
The Necks - Chemist
Venetian Snares - Cavalcade of Glee and Dadaist Happy Hardcore Pom Poms
Scott Walker - The Drift
Lamb of God - Sacrament
Nurse With Wound - Soundpooling
No-Man - All The Blue Changes (An Anthology)
Massive Attack - Collected
Thom Waits - Orphans
Olena Leonenko - Noc z Wertyńskim
Halina Frąckowiak - Przystanek Bez Drogowskazu... Garaże Gwiazd
Jacek Olter - Jacek Olter i 50 Artystów

reissue | reedycje:
This Heat - This Heat
Robert Fripp - Exposure
Roedelius - Aquarello
Faust - Faust IV
Bola - Shapes


16:06, lukaszmodrzejewski
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 grudnia 2006
Wesołych Świąt!
Tup, tup, tup tup, krok po kroczku... :)

Życzę Wam wszystkim wymarzonych Świąt, jakkolwiek planujecie je obchodzić :-)
Niechaj Bogowie, jakichkolwiek wyznajecie, szczodrze Wam darzą w
nadchodzącym Roku! Zdrowia, szczęścia oraz wszelkiej pomyślności! I dużo, dużo dobrej muzyki!:)
Łukasz



> muzyczna karteczka <
19:51, lukaszmodrzejewski
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 grudnia 2006
Necropolis

Insomnia – The Ghosts Trilogy, Part I: Necropolis



Egzemplarz tej płyty, w stanie praktycznie surowym otrzymałem kilka tygodni temu. Wówczas trwały jeszcze prace związane choćby z ostateczną wersją szaty graficznej.
Teraz, praktycznie w przededniu jej oficjalniej premiery było by nietaktem nie napisanie, choć kilku słów o nań.
Wydawnictwo wygląda nieco minimalistycznie. W plastikowej kopercie poza okładką znajduje się jedynie druga, szaro-biała koszulka, wewnątrz której ukryty jest czarny nośnik CD-R. Na pierwszy rzut oka album z przypomina zminimalizowane wydawnictwo winylowe.
Przejdźmy do warstwy dźwiękowej. Necropolis to pierwsza z mrocznej części trylogii. Kolejne dwie części maja zostać wydane w okolicach wiosny 2007 roku. Tytułowa kompozycja została podzielona na dwie dość spójne od strony struktur brzmienia części. Pierwsza, krótsza trwająca prawie trzydzieści minut stanowi swoistą nieprzyzwoicie wolno rozkręcają się melodie, która jest wprowadzeniem, czy raczej – mówiąc dosłownie – nastraszeniem słuchacza przed tym, co ma wydarzyć się za chwilę. Ten ma ostatnia szanse na to, aby zrezygnować z tej niebezpiecznej, jakże mrocznej i zarazem podniecającej psychoanalitycznej podroży nie tylko wewnątrz miasta umarłych, ale i własnej świadomości. To psychoanalityczne wyczucie, dzięki któremu mamy do czynienia z manipulują nastrojami doprowadza odbiorcę do momentu, w którym nie ma już jakiegokolwiek odwrotu. Wszystko to dzieje się na odległym od wszelkiej powszechnej materii uboczu. Pozostaje nieskończona ilość dróg, które mamy do wyboru, jednak ich zwrot prowadzi ku jednemu...
I tak kompletnie rozstrojony, skołatany słuchacz staje przed ściana zbudowana z tysięcy mikrostruktur opartych na dronach, które potrafią w jednej chwili ulec eksplozji by jeszcze szybciej ulec rekonstrukcji i wrócić do stanu poprzedniego. W takim samym tempie wdają się w wibracje, co stają się statyczne. Każdy ruch staje się nieprzewidywalny. Najciekawszy w tym wszystkim jest fakt, iż o całej podświadomej manipulacji dowiadujemy się i to w sposób niebezpośredni dopiero po fakcie. Terapeutyczna ponad godzinna wędrówka może okazać się przyjemny spacerem po średniowiecznej niby-opuszczonej nekropolii. Ale jednocześnie istnieje możliwość trafienia do cybernowoczesnego metropolis, w którym nie ma już cmentarzy, istnieje quasi-życie zaś każda wolna przestrzeń została zagospodarowana komputerowym centrum z bazami danych niczym z powieści Lema. Wszystko zależy od nas samych, od naszego nastroju. Mroczne odgłosy możemy skrupulatnie gromadzić w sobie niczym suklet wodę. Radzę jednak uważać, aby to tłamszenie nie spowodowało efektu odwrotnego. To jest naprawdę mocna rzecz... Nie ma się, co oszukiwać, że te dźwięki mogą nas, dosłownie uwieść na wszelkie możliwe sposoby i zrobić z nami... dosłownie wszytsko. Pomyślmy tylko, jak niedaleko stąd do manipulacji naszymi uczuciami i zachowaniami za pomocą dźwięku. Należy być w pełni świadomym, że tutaj nikt nie przyjdzie nam z sukursem. W tym niewątpliwie intymnym kontakcie pozostajemy sam na sam z dźwiękiem, ale i zarazem z samym sobą. To bardzo trudne do przekazania. Wierzcie mi. Przecież każdy z nas wszelkie bodźce odbiera na niepoliczalną ilość sposobów. Necropolis tylko nas w tym mocnej utwierdza.
Podróżować po własnym wnętrzu należy najlepiej w nocy, w mroku będąc maksymalnie wypoczętym oraz wyciszonym. Po tej wędrówce winno się zarezerwować trochę czasu na dojście do siebie. Trzeba się liczyć, że potrwa to zanim dojdziemy do siebie.
Pozostaje pytanie jak daleko można posunąć się w emocjonalnym nadużyciu?
Przy takim podwyższaniu poprzeczki ani się nie obejrzymy a Insomnia znajdzie się na panteonie z koryfeuszami muzyki elektronicznej i ambientowej.
Przy okazji tego wydawnictwa nasunęła mi się cała masa różnorakich konkluzji związanych z tym, co dzieje się w muzyce, ale w tej topowej od drugiej strony. Bądźmy szczerzy, że fakty są takie, iż takie dźwięki z góry skazane są na niepopularność, na wieczne muzyczne podziemie. Tak, jest w tym sporo uroku. Szkoda tylko, że tak nieliczna grupa ludzi jest skłonna do poszukiwań. Takie albumy wydawane są własnym wysiłkiem, własnym sumptem, czasem zdarza się, że ktoś znajomy pomoże. Niekiedy może przypominać to pyrrus. Jednak nie bądźmy materialistami. Nastraja optymistycznie istnienie, że wciąż komuś się chce coś robić. Popatrzmy na nasze ojczyste podziemie, a dla osób lubiących podziały i szufladki – podziemia muzyczne. Tam, z dala od gargantunicznych konglomeratów, które nomen omen kojarzą się jednoznacznie z przemysłem powstaje całe mnóstwo wartościowych rzeczy. Ba! Z wszelkimi konsekwencjami stwierdzam, że więcej niż na powierzchni. Opisany tu pokrótce Necropolis jest własne jedną z takich. Niewątpliwie mamy tu do czynienia z bardzo pozytywny akcent, ale z drugiej strony pozostaje niedosyt j jednocześnie żal, że jakaś cześć tej działalności nie zostanie nawet w jakikolwiek sposób utrwalona. Wszak pamiętajmy, że małych rzeczy tworzą się wielkie.

Łukasz Modrzejewski
Łódź, 16 grudnia 2006

00:13, lukaszmodrzejewski
Link Dodaj komentarz »
piątek, 15 grudnia 2006
No comments

Bez komentarza...
Choć część z Was zapewne i tak stwierdzi, że się czepiam, że jestem uprzedzony, że go nie lubię. Trudno. Jestem. Bo pomylić się tu ludzka rzecz, tak samo jak powiedzenie przepraszam, ale może dla niektórych i to jest zbyt trudne?

23:45, lukaszmodrzejewski
Link Dodaj komentarz »
25 lat minęło

Fatum

I

Jak dziki źwierz przyszło Nieszczęście do człowieka
I zatopiło weń fatalne oczy...
- Czeka - -
Czy człowiek zboczy?

II

Lecz on odejrzał mu - jak gdy artysta
Mierzy swojego kształt modelu -
I spostrzegło, że on patrzy - co? skorzysta
Na swym nieprzyjacielu:
I zachwiało się całą postaci wagą
- - I nie ma go!

Cyprian Kamil Norwid

01:14, lukaszmodrzejewski
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 10 grudnia 2006
Volver
Dzisiaj wybrałem się do kina i to kolejny raz na... Volver. W dalszym ciągu utwierdzam się jeszcze mocniej w przekonaniu, iż jest to – moim subiektywnym zdaniem – najlepszy tegoroczny obraz. Zasłużenie zdobywa ciągłe nagrody na przeróżnych festiwalach.



Poza tym, gdy ogląda się już któryś raz ten film to listę dialogową mniej więcej zna się na pamięć, a co za tym idzie – nie trzeba czytaj napisów i można w pełni skoncentrować się na filmie. Nawet, gdy dialogi są w języku, o którym praktycznie nie mamy żadnego pojęcia...
:)
Niekwestionowany, najbardziej plastyczny film roku. I do tego wspaniała ścieżka dźwiękowa Alberto Iglesiasa. Perełka. Szkoda, że tak mało kręci się takich filmów, a jeszcze mniej trafia na duży ekran...

Udanego tygodnia


PS. Ale pogoda !
23:23, lukaszmodrzejewski
Link Komentarze (4) »
niedziela, 03 grudnia 2006
Arriving Somewhere

Sporo czasu minęło od mojego ostatniego wpisu. Listopad minął, a z każdym dniem bliżej końca roku. Niecierpliwie wyczekuję jego jakże sympatycznego zwieńczenia. Cieszę się, że jak na razie – i oby tak pozostało – jesienna pogoda mnie nie deprecjonuje.
Wszystkiego dobrego i do następnego wpisu,

Łukasz

                      *

*                                             *

muzyka:
Tom Waits - Orphans
Aleksander Tnsman – Works for Orchestra
Donna Summer – Love To Love You Baby
Joanna Newsom - Ys
Porcupine Tree - Deadwing
Robert Henke - Layering Buddha
Third Eye Foundation - Collected Works
Smolik - 3
Insomnia – Necropolis
John Zorn - Astronome
Merzbow - Metamorphism
Kraftwerk - Autobahn
Kraftwerk - Computer World
Nick Cave & The Bad Seeds – B-Sides & Rarities
Rammstein – Sehnsucht
Kasia Stankiewicz - Mimikra
Boards of Canada - The Campfire Headphase
Steven Wilson – Unreleased Electronic Music
Bass Communion – Loss
Bass Communion - Dronework
Tangerine Dream - Encore
Alberto Iglesias - Volver
Roedelius – Aquarello
SBB – Memento z banalnym tryptykiem

film:
Poza prawem / Downy by Law (1986)
Nieustające wakacje / Permanent Vacation (1980)
Piękny umysł / A Beautiful Mind (2001)
Szklane serce / Herz aus Glas (1976)
Dama z Szanghaju / Lady from Shanghai (1947)
-
Porcupine Tree – Arriving Somewhere... (2006)
Björk – Live in Concert – Homogenous, Cambridge (1998)

książka:
Jacek Żakowski – Trzy ćwiartki wieku. Rozmowy z Jerzym Turowiczem
Arthur Conan Doyle – Tajemnica złotego pince-nez
Salman Rushdie – Szatańskie wersety

21:11, lukaszmodrzejewski
Link Komentarze (9) »
czwartek, 02 listopada 2006
Pierwszy śnieg

Cześć,

Pierwszy śnieg tej jesieni już za nami...  Pogoda diametralnie się zmienia i wszytsko jeszcze może się zdarzyć. Póki co na ten chłodny jesienny wieczór proponuję zaparzyć sobie filiżankę jakiegoś gorącego naparu i polecam lekturę wywiadu z Sasu Ripatti (czyli Luomo, Vladislav Delay i Uusitalo).
______________
płyta na wieczór:

Adam Makowicz vs. Leszek Możdżer | At The Carnegie Hal
l

21:45, lukaszmodrzejewski
Link Dodaj komentarz »
środa, 01 listopada 2006
Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą...
Śpieszmy się

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego

Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dzwięk troche niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widziec naprawde zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzec
kochamy wciąż za mało i stale za późno

Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a bedziesz tak jak delfin łagodny i mocny

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiac o miłosci
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą


ks. Jan Twardowski
13:33, lukaszmodrzejewski
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7